Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spotkania z ciekawymi ludźmi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spotkania z ciekawymi ludźmi. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 listopada 2016
poniedziałek, 24 października 2016
czwartek, 12 maja 2016
środa, 13 kwietnia 2016
Zapraszamy na spotkanie z Dariuszem Osińskim
Wprogramie:
- przedstawienie sylwetki Dariusza Osińskiego;
- prezentacja wierszy i dwóch krótkich opowiadań naszego gościa;
- loteria (trzy nagrody niespodzianki!);
Serdecznie zapraszamy!
Barbara Mildner
czwartek, 17 marca 2016
Zapraszamy na spotkanie do biblioteki!
Już w najbliższy wtorek spotkamy się z bibliotece przy Trawiastej. Marta Orzeszyna opowie o fascynującej karierze prostego chłopaka z Sieradza, Antoine'em de Paris który został światowej sławy fryzjerem gwiazd i koronowanych głów oraz twórcą imperium kosmetycznego. Podczas spotkania będzie można kupić książki.
Zapraszamy!
niedziela, 6 grudnia 2015
sobota, 14 marca 2015
środa, 11 marca 2015
Spotkanie z Markiem Ławrynowiczem
Kto przegapił falenickie spotkanie z Markiem Ławrynowiczem, polskim Hrabalem, jak Go nazwał Eustachy Rylski, będzie miał okazję spotkać Autora 14 marca w bibliotece przy Żegańskiej. Zapraszamy!
Obszerną fotofelację ze spotkania znajdziecie tutaj:
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.468285256658263.1073741876.166062900213835&type=1
mga
piątek, 9 maja 2014
Spotkanie w bibliotece!
Już za tydzień, 17 maja o 17:00 spotkamy się w bibliotece przy Trawiastej 10 z Anną Trojanowską oraz Iwoną i Piotrem Chodorkami, aby porozmawiać o ich dwóch książkach, o których już pisałam na tych łamach.
Zapraszamy wszystkich właścicieli zwierząt, osoby czytające oraz sąsiadów z Anina i Wawra!
mga
czwartek, 20 marca 2014
Telewizja, jaka jest - spotkanie z Maciejem Strzemboszem
Jeśli myślisz, że wiesz coś o telewizji, robiąc codzienny użytek z pilota, to się mylisz! Dziś mogliśmy się o tym przekonać, słuchając Macieja Strzembosza, producenta telewizyjnego i działacza społecznego.
Zebranych powitała i naszego gościa przedstawiła dyrektor biblioteki, Barbara Karniewska.
Zaczęło się niewinnie, od ploteczek o serialu "Ranczo", w którego jednym z odcinków zagrały członkinie Oddziału Anin TPW, a który będzie emitowany w najbliższą niedzielę. Mieliśmy okazję dowiedzieć się, jak ewoluowała formuła serialu, jakim aktorom zaproponowano główne role i jak to się stało, że Cezary Żak zagrał wójta i księdza.
Zebranych powitała i naszego gościa przedstawiła dyrektor biblioteki, Barbara Karniewska.
Od lewej stoją: Barbara Karniewska, Maciej Strzembosz, Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Zaczęło się niewinnie, od ploteczek o serialu "Ranczo", w którego jednym z odcinków zagrały członkinie Oddziału Anin TPW, a który będzie emitowany w najbliższą niedzielę. Mieliśmy okazję dowiedzieć się, jak ewoluowała formuła serialu, jakim aktorom zaproponowano główne role i jak to się stało, że Cezary Żak zagrał wójta i księdza.
fot. Jadwiga Ślawska-Szalewicz
Maciej Strzembosz opowiadał ze swadą, okraszając swoje wystąpienie ciekawymi anegdotkami, a także pokusił się o próbę zdefiniowania sukcesu "Rancza", które określił, jako kronikę społeczną minionego dziesięciolecia.
fot. Jadwiga Ślawska-Szalewicz
Od szczegółu przeszliśmy do ogółu, czyli rozważań o polskich telewizjach, publicznej i prywatnych, uwarunkowaniach ich działalności i czynnikach, które tworzą to, z czym na co dzień mamy do czynienia. I znów usłyszeliśmy wiele ciekawych spostrzeżeń, informacji (również statystycznych) na temat telewizji od kogoś, kto zna kulisy i umie o nich opowiadać w sposób, który wiele wyjaśnia. Spotkanie uzupełnił drobny poczęstunek.
Maciejowi Strzemboszowi serdecznie dziękujemy za poświęcony nam czas! Bibliotece Publicznej w dzielnicy Wawer, która jest zawsze otwarta na wszystkie nasze pomysły kłaniamy się, dziękując za życzliwość i miejsce na spotkania!
Nasz gość - Maciej Strzembosz i prowadząca spotkanie - Małgorzata Gutowska-Adamczyk obdarzeni pięknymi bukietami, fot. Jadwiga Ślawska-Szalewicz
Uczestnikom spotkania i dyskutantom gratulujemy dobrego pomysłu na spędzenie tych dwóch godzin, które były niczym wykład uniwersytecki, tym cenniejszy, że nie nudny!
Oddział Anin TPW pochlebia sobie, że stworzył w Aninie przyczółek wymiany myśli z gośćmi z pierwszych stron gazet, którzy uczą nas nowego spojrzenia na to, co jest dookoła.
Chciałoby się jeszcze tylko, aby z tych spotkań korzystało więcej aninian!
mga
wtorek, 18 marca 2014
20 marca spotkanie z Maciejem Strzemboszem
Wszystkich zainteresowanych mechanizmami, jakie wpływają na poziom telewizji zapraszamy na spotkanie
Telewizja, jaka jest, nikt nie widzi
naszym gościem będzie
scenarzysta, reżyser oraz producent filmowy
("Miodowe lata", "Kasia i Tomek", "Ranczo"),
prezes Zarządu Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych,
członek Polskiej Akademii Filmowej
Spotkanie współorganizowane przez:
Oddział AninTPW
oraz
Bibliotekę Publiczną w dzielnicy Wawer
odbędzie się dnia 20 marca 2014, o godzinie 17:00,
w budynku biblioteki przy ulicy Trawiastej 10
Prowadząca: Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Wstęp wolny, serdecznie zapraszamy!
piątek, 24 stycznia 2014
Fantastyczne spotkanie!
Żałujcie wszyscy, którzy nie mogliście przyjść! Dziś w Klubie Kultury Anin przeprowadziliśmy referendum w sprawie uruchomienia elektrowni atomowej w Polsce! Doktor Stanisław Latek swoim kompetentnym wystąpieniem przekonał wielu uczestników dyskusji, choć oczywiście znaleźli się też oponenci. Wynik głosowania był: 18 za, 6 przeciw, 3 głosy wstrzymujące się.
Dr Stanisław Latek podczas spotkania w dniu 24 stycznia 2014, Klub Kultury Anin
Spotkanie nosiło tytuł: "Szanse realizacji programu energetyki jądrowej". Dowiedzieliśmy się nieco o historii polskiej energetyki jądrowej w Polsce, która sięga lat siedemdziesiątych minionego wieku. Przyjrzeliśmy się bliżej awariom elektrowni w Czarnobylu i Fukushimie oraz ich konsekwencjom: społecznym, ekonomicznym, ekologicznym oraz temu, co wynika z nich dla energetyki jądrowej.
Mimo mrozu, przybyli do nas słuchacze nie tylko z Anina, ale również z Wesołej, Falenicy, Międzylesia, Marysina Wawerskiego oraz z Centrum. Dziękujemy!
Jakie są korzyści z rozwijania energetyki jądrowej?
- Poprawia ona bezpieczeństwo energetyczne kraju;
- Koszt wytworzenia energii jądrowej jest najniższy i kształtuje się na poziomie energii odnawialnej;
- Uran jest pozyskiwany z rejonów stabilnych politycznie (Afryka);
- Cena paliwa atomowego nie podlega takim wahaniom, jak cena gazu czy ropy;
- Energetyka jądrowa nie produkuje CO2
- Transport paliwa jądrowego jest tani;
13 stycznia 2009 roku Rada Ministrów postanowiła uznać za niezbędne powołanie programu energetyki jądrowej. W tej kwestii wydaje się, że nie ma różnic między koalicją (PSL jest przeciw) a opozycją. Należy dodać, że jesteśmy jednym z niewielu krajów w Europie, które elektrowni atomowej nie zbudowały (nie ma jej w Danii, Irlandii, Austrii), a polski Program Energetyki Jądrowej jest pozytywnie postrzegany w świecie.
Po spotkaniu wywiązała się burzliwa dyskusja. Zapoczątkował ją pan Filip Idzikowski, autor opracowania "Program Redukcji Zagrożeń Globalnych". Powiedział on znamienne zdanie:
"Historia polskiego programu atomowego jest piękna i bardzo smutna".
Zastanawialiśmy się wspólnie, czy należy się bać atomu, czy też przeważą jego pozytywy, a z zagrożeniami powinniśmy się zmierzyć cywilizacyjnie.
Bardzo dziękujemy Klubowi Kultury za gościnę, panu Mirosławowi Perzyńskiemu za ciekawe wprowadzenie do spotkania, a panu Andrzejowi Sachanowskiemu za przygotowanie zaproszeń i plakatów!
Wyrażając wdzieczność dr. Stanisławowi Latkowi za ciekawy wykład, przypominamy, że poniżej znajdziecie obszerną rozmowę Oddziału Anin z naszym gościem.
mga
środa, 22 stycznia 2014
środa, 15 stycznia 2014
Czy Polska potrzebuje energii atomowej? - wywiad ze Stanisławem Latkiem
Dr Stanisław Latek - absolwent Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, doradca prezesa i rzecznik prasowy Państwowej Agencji Atomistyki, redaktor naczelny kwartalnika Postępy Techniki Jądrowej, odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, przyjaciel aninian i Anina, styczniowy gość Oddziału Anin TPW - odpowiada na nasze pytania.
Dr Stanisław Latek. Zdjęcie ze strony: www.ecomanager.pl
MGA: Co statystyczny Polak wie o atomie?
Stanisław Latek: Niestety, niewiele.
Według najnowszego sondażu SMG/KRC, 51 proc. ankietowanych jest za lub
raczej za budową elektrowni jądrowej, ale
aż blisko 60 proc. respondentów ocenia swoją wiedzę na temat energetyki
jądrowej zaledwie jako dostateczną lub niżej, a tylko nieco ponad jedna trzecia Polaków deklaruje znajomość zasad działania elektrowni jądrowej. Zapewne to jest
powodem, że mimo coraz powszechniejszego wykorzystania energii jądrowej we
współczesnym świecie, zagadnienia związane z energetyką jądrową wciąż budzą
wiele kontrowersji i kojarzone są głównie z awarią w Czarnobylu.
Polacy są
jednak skłonni to zmienić - zdecydowana większość uważa, że konieczna jest
rzetelna kampania informacyjna dotycząca energetyki jądrowej. Zainteresowanie
budzi przede wszystkim opłacalność energetyki jądrowej, kwestie związane
ze składowaniem odpadów, a także wpływ elektrowni na środowisko naturalne oraz
zdrowie i życie ludzi.
Próby zorganizowania kampanii edukacyjno-informacyjnej
są oczywiście podejmowane. Ministerstwo Gospodarki zorganizowało kampanię
„Poznaj atom. Porozmawiajmy o Polsce z energią.” Powstało kilka portali internetowych:
Wiele
informacji można też znaleźć na stronach Państwowej Agencji Atomistyki oraz instytutów
jądrowych: Narodowego Centrum Badań Jądrowych, ICHTJ, IFJ, CLOR.
Prowadząc
akcje szkoleniowo-informacyjne należy pamiętać o kilku zasadach:
· Nie
pokona się obaw społecznych, jeśli społeczeństwo nie będzie rozumieć istoty
energii jądrowej i prawdziwego zakresu zagrożeń.
• Edukacja
społeczeństwa powinna zacząć się od „edukatorów”, którzy powinni przygotować
materiały szkoleniowe, w tym programy nauczania w szkołach, i zacząć szkolić
nauczycieli i potem inne grupy społeczne.
• Działalność
szkoleniowa nie powinna mieć charakteru „promocji” energetyki jądrowej, a
zwłaszcza o charakterze demagogicznym.
• Niezbędne
jest pozyskanie do szkolenia specjalistów z doświadczeniem w dziedzinie
energetyki jądrowej z krajów eksploatujących EJ.
Konferencja prasowa, w Państwowej Agencji Atomistyki, którą prowadzi dr Stanisław Latek.
Fot. ze strony: www.paa.gov.pl
MGA: Czy przy zasobach węgla i świeżo odkrytych złożach gazu łupkowego, a
także rozwijaniu niekonwencjonalnych źródeł energii, Polsce jest potrzebna
energia atomowa?
S.L.: Specjaliści wyliczyli, że 55 % wszystkich polskich
elektrowni pracuje już ponad 30 lat. Kolejne przepracowały od 26 do 30 lat.
Przewiduje się, że z zainstalowanych obecnie w polskich elektrowniach 33,5 GWe
mocy do 2020 r. zostanie wyłączonych 6 GWe oraz kolejnych 6 GWe do 2030 r. –
razem 36% mocy zainstalowanej. Czym zastąpimy wyłączone bloki? OZE (Odnawialne
źródła energii) nawet przy dopłatach państwa nie zlikwidują deficytu. Nowe
elektrownie węglowe nie będą budowane, bo produkują CO2, którego emisję należy
ograniczać. Gaz łupkowy? Okazuje się, że jest jeszcze wiele problemów
technicznych do rozwiązania. Unia Europejska niezbyt chętnie patrzy na tę
formę energii, a w dodatku pojawiają się protesty ludności
mieszkającej na terenach zasobnych w gaz łupkowy. Właśnie elektrownie jądrowe
mogą częściowo uzupełnić ubytki spowodowane wyłączeniami starych elektrowni
węglowych. Według
analizy przeprowadzonej przez Komisję Europejską i opublikowanej w raporcie: 'EU Energy, Transport and GHG Emissions: Trends to 2050, EU Reference Scenario 2013' elektrownie
jądrowe będą jednym z najważniejszych źródeł energii w UE. Jeden z fragmentów
raportu dotyczy Polski - otóż autorzy raportu przewidują, że
moc elektrowni jądrowych w Polsce w 2040 roku wyniesie 9600 MWe, a więc
oczekują, że po zbudowaniu elektrowni jądrowych o mocy 6000 MWe do 2035 roku
Polska będzie nadal rozwijała energetykę jądrową. Wiarygodne prognozy Agencji
Rynku Energii S.A. przewidują z kolei, że polski tzw. mix energetyczny w roku
2030 będzie następujący: energia z węgla kamiennego i brunatnego - 59 %
(obecnie - 84%), OZE -19%, gaz ziemny -
9%, energia jądrowa – 12%, olej
opałowy - 1%.
Prezydent Bronisław Komorowski odznacza dr. Stanisława Latka Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Fot. ze strony: www.ichtj.waw.pl
MGA: Czy jest szansa na uzyskanie zgody społecznej na tego typu
inwestycję? Po Czarnobylu i Fukushimie nie można chyba mówić o całkowitym bezpieczeństwie
tego typu energii?
S.L.: Obecnie
w państwach demokratycznych nie jest możliwa budowa elektrowni jądrowej
(zresztą także każdej innej wielkiej inwestycji) bez akceptacji społecznej. Także w Polsce warunkiem rozwoju
energetyki jądrowej jest przyzwolenie
społeczne, zwłaszcza społeczności lokalnej. Obecnie nieco więcej niż połowa Polaków akceptuje budowę EJ w
naszym kraju. Na Pomorzu, gdzie pierwsza polska EJ ma być zlokalizowana stopień
akceptacji jest jeszcze wyższy.
Co do
bezpieczeństwa, to warto podkreślić, że nigdzie na świecie nie ma całkowicie
bezpiecznej i nieszkodliwej technologii. Jeździmy samochodami, choć przecież
zdarzają się wypadki - i to dość często.
W
przeciwieństwie do awarii w Czarnobylu, czy Three Mile Island przyczyną awarii w
Fukushimie nie był człowiek, czy technologia, lecz anormalne wydarzenie
zewnętrzne. Należy podkreślić, że siła wstrząsu sejsmicznego i wysokość fali
tsunami, która uderzyła w japońskie wybrzeże były znacznie wyższe niż założono
w projekcie budowy reaktorów elektrowni Fukushima.
Fukushima
jest dowodem na to, że we współczesnym świecie mogą się zdarzać sytuacje i
związane z nimi zagrożenia, których wcześniej nie uwzględnialiśmy. W wielkiej
społecznej debacie o energetyce jądrowej trzeba uczciwie ocenić i porównać
zarówno niewątpliwe zalety energetyki jądrowej jak i ryzyka z nią związane.
Należy
podkreślić, że Polska, w przeciwieństwie do Japonii, jest krajem wolnym od
zagrożeń o charakterze sejsmicznym. Przy budowie pierwszej polskiej elektrowni
jądrowej zastosowana będzie - bez względu na wybór dostawcy - nowa generacja
reaktorów III lub III+. Różnią się one zasadniczo od eksploatowanych już od ok.
40 lat w Fukushimie reaktorów II generacji. Nowe typy reaktorów wyposażone są w
tzw. pasywne systemy bezpieczeństwa, które w przypadku awarii nie potrzebują
zasilania w energię elektryczną, gdyż większość procesów koniecznych do
wyłączenia reaktora i schłodzenia rdzenia odbywa się z wykorzystaniem
naturalnych zjawisk przyrody takich jak grawitacja, konwekcja naturalna czy
różnice ciśnień. Gdyby reaktory elektrowni Fukushima I zostały zaprojektowane
według obowiązujących dziś standardów, do obserwowanych tam awarii
najprawdopodobniej w ogóle by nie doszło.
Co
więcej:
po awarii
w Fukushimie spowodowanej 11 marca 2011 roku przez podwójną katastrofę
naturalną, czyli trzęsienie ziemi i tsunami Rada Europejska zażądała by we
wszystkich elektrowniach jądrowych w UE przeprowadzono kompleksowe analizy
skutków możliwych maksymalnych zagrożeń powodowanych przez zjawiska naturalne.
By wykluczyć ponowne wystąpienie awarii ze stopieniem rdzenia jak w EJ
Fukushima, w UE przeprowadzono akcję „stress testów” , czyli próby
wytrzymałości elektrowni w warunkach skrajnych zagrożeń. Zagrożenia te
obejmują:
Trzęsienie ziemi, większe niż możliwe na danym terenie
Powódź ( w tym tsunami, rozerwanie tamy itd.)
Utratę zasilania elektrycznego
Utratę układu odbioru ciepła z elektrowni
Zbadanie odporności elektrowni na ciężką awarię ze
stopieniem rdzenia.
Operatorzy elektrowni zostali zobowiązani do wyciągnięcia wniosków z tych stress testów pod groźbą niedopuszczenia reaktorów do eksploatacji.
Jeżeli o tych sprawach będziemy mówić
społeczeństwu, jeżeli realizację polskiego Programu Energetyki Jądrowej
poprzedzi szeroka kampania edukacyjno-informacyjna, cykl wysłuchań/debat
publicznych - to jest szansa na uzyskanie zgody
większości Polaków na rozwój energetyki jądrowej w Polsce.
Fot. ze strony: www.ptj.waw.pl
MGA: Czy Państwowa Agencja Atomistyki posiada wyliczenia, które
porównywałyby koszt energii pozyskiwanej z elektrowni atomowej i tej z węgla?
S.L.: Najpierw
wyjaśnienie: Państwowa Agencja Atomistyki jest kompetentnym
urzędem dozoru jądrowego, którego praca jest uznawana przez obywateli za
niezbędną dla zapewnienia bezpieczeństwa jądrowego i ochrony
radiologicznej. Państwowa Agencja Atomistyki, poprzez swoje działania
regulacyjne i nadzorcze, dąży do zapewnienia, by działalność mogąca
powodować narażenie na promieniowanie jonizujące była prowadzona w sposób
bezpieczny dla pracowników i społeczeństwa.
Swoje
zadania PAA realizuje poprzez:
- sprawowanie państwowego dozoru
działalności mogących powodować narażenie na promieniowanie
jonizujące;
- systematyczną
ocenę sytuacji radiacyjnej kraju;
- podejmowanie
odpowiednich działań w przypadku powstania zdarzeń radiacyjnych;
- współpracę w celu wypełniania zobowiązań Polski w zakresie bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej wynikających z traktatów, konwencji oraz umów międzynarodowych.
Kwestie programu jądrowego, aspekty
ekonomiczne i inwestycyjne budowy EJ w Polsce nie należą do kompetencji PAA.
Oczywiście istnieją w Polsce i na świecie
kompetentne instytucje, które oceniają i porównują ceny energii pochodzącej z
różnych źródeł.
Wnikliwym Czytelnikom przedstawiam wyniki obliczeń wykonanych przez cytowaną
już firmę ARE .Są to tzw. uśrednione jednostkowe koszty wytwarzania energii
elektrycznej w źródłach przewidzianych do uruchomienia w 2025 r., przy
założeniu, że podatek za emisję dwutlenku węgla wynosić będzie 33 euro za tonę.
Otóż te koszty w euro za MWh wyniosą w 2025 roku odpowiednio:
·
dla węgla kamiennego: 89.7
·
dla węgla brunatnego: 87.8
·
dla gazu ziemnego: 123.1
·
dla atomu: 64.4
Na koszty te składają się koszty paliwa, koszty inwestycyjne,
koszty emisji CO2 i inne.
Zdjęcie ze strony: www.nuclear.pl
MGA: A może moglibyśmy kupować
energię od sąsiadów? Na przykład z Czech?
S.L.:W
zasadzie jest to możliwe. Włochy nie rozwijają energetyki jądrowej, tylko
importują energię z Francji. Podobnie Austria. Ale import energii nie zawsze
jest dobrym rozwiązaniem. Wymaga posiadania odpowiednich sieci przesyłowych, a
także osłabia bezpieczeństwo energetyczne - poprzez uzależnienie od importu. No
i oczywiście wpływa na ceny energii w kraju - importującym energię.
Własne źródło energii jest lepszym
rozwiązaniem. Zdaniem zwolenników energetyki jądrowej ma ona m.in. następujące
zalety:
· brak emisji gazów
cieplarnianych
• bardzo niski udział paliwa w kosztach produkcji
energii (ok. 10%), a w konsekwencji
brak podatności na wahania cen paliw
• możliwość
magazynowania paliwa na wiele lat pracy elektrowni
• bardzo
długi okres eksploatacji (min. 60 lat)
• bardzo duży
potencjał tworzenia miejsc pracy w Polsce
• wdrożenie
nowych rygorystycznych standardów bezpieczeństwa w polskim przemyśle
• rozwój
nauki i technologii jądrowych
· rozwój nowych technologii i branż
• odpady promieniotwórcze są
zabezpieczane i unieszkodliwiane, a koszty gospodarki odpadami są
uwzględnione w kosztach wytwarzania energii
• najniższe
koszty wytwarzania energii elektrycznej
• możliwość
jednoczesnej produkcji energii elektrycznej i ciepła.
Może dzięki podanym powyżej zaletom Czechy rozwinęły i
nadal rozwijają energetykę jądrową?
MGA: Czy fizyka, która wciąż się rozwija nie ukrywa dla nas jakiegoś
nowego rodzaju przyszłej energii, na przykład z wodoru?
S.L.:Raczej nie ukrywa. Technologie wodorowe są znane.
Problem polega na ich praktycznym wdrożeniu. Najważniejszym
obecnie przedsięwzięciem jest ITER, czyli Międzynarodowy Eksperymentalny
Reaktor Termojądrowy. Ten niezwykle nowoczesny kompleks znajduje się we
Francji, w Cadarache, a powstał z inicjatywy Unii Europejskiej oraz Indii,
Japonii, Chin, Rosji, Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych. Zgodnie z
planem, pierwsza rekcja fuzji zostanie w nim przeprowadzona dopiero w 2019
roku. Ma jednak przed sobą niezwykle ważne zadanie - przekonać świat do nowego
źródła energii, pokazując, że jest ono czyste i całkowicie bezpieczne.
Podczas fuzji jąder
deuteru i trytu powstaje cząstka alfa - jądro helu, która swoją energię
(wyrażaną w megaelektronowoltach) przekazuje do plazmy. Powstaje również
szczególnie interesujący nas neutron, którego energia zostaje przekazana na
specjalną powłokę litową, otaczającą komorę reakcyjną. Ostatecznie zostaje ona
uwolniona w postaci ciepła, które podgrzewa płyn napędzający turbinę. Dopiero
ta ostatnia produkuje energię elektryczną.
Sama technologia nie jest dla naukowców większym problemem.
Wyzwanie stanowi proces otrzymywania plazmy. Chodzi o to, aby utrzymać
ekstremalnie gorące skupisko cząstek w ograniczonej objętości, dopóki znaczna
część jąder nie połączy się. Konieczne jest zatem utrzymywanie odpowiedniej
energii - ta wydzielana musi przewyższać wytracaną.
Badania
prowadzone przez ITER pozwolą oszacować opłacalność technologii, ale dane
pojawią się dopiero po serii testów, które rozpoczną się nie wcześniej niż w
2019 roku. Naukowcy szacują, że na konkretne wyliczenia poczekamy jeszcze 16-17
lat. Warto jednak uzbroić się w cierpliwość, bo w pełni opanowane, opisane
zjawisko powinno dostarczyć mnóstwo czystej i niekończącej się energii. Surowce
do jej produkcji są w końcu izotopami wodoru, a tego pierwiastka mamy na Ziemi
pod dostatkiem.
Inżynierowie
z ITER studzą jednak wszelki entuzjazm. Od pierwszego reaktora, mogącego
zasilać miasta, dzielą nas nie tylko lata badań, ale również inwestycje rzędu
80 mld dol. Przy obecnym poziomie finansowania taki obiekt powstanie za 40 lat.
Jest jeszcze jedna ciekawa technologia, o której warto
wspomnieć: synergia węglowo-jądrowa w której wodór też odgrywa istotną rolę. W
największym skrócie polega ona na zastosowania reaktorów
wysokotemperaturowych (typu VHTR) jako źródła energii zarówno elektrycznej jak
i cieplnej, wykorzystywanej w przemyśle m. in. do produkcji wodoru, który
następnie może być użyty do przeróbki węgla na paliwa
płynne i gazowe, wytwarzanie i syntezę nawozów sztucznych itp.
MGA: Bardzo dziękuję za tak interesujące i wyczerpujące odpowiedzi!
* * *
Oddział Anin TPW jest zaszczycony faktem, że dr Stanisław Latek wyraził zgodę na uczestnictwo w naszym cyklu" "Ludzie Wawra. Ludzie nauki". Skorzystajcie z niecodziennej okazji i weźcie udział w tym spotkaniu! Zapraszamy!
środa, 4 grudnia 2013
Spotkanie z Pawłem Potoroczynem
3 grudnia 2013 w Bibliotece Wawerskiej przy Trawiastej 10 mieliśmy przyjemność gościć Pawła Potoroczyna, dyrektora Instytutu Mickiewicza, dyplomatę i pisarza. Okazją było ukazanie się drukiem jego debiutanckiej powieści "Ludzka rzecz", rozmowa dotyczyła jednak również stanu polskiej kultury oraz aktywności kulturalnej Polaków. Za fotorelację dziękuję Aldonie Kraus:
Naszego gościa powitaliśmy chlebem i solą, która się zresztą rozsypała...
Paweł Potoroczyn, Małgorzata Gutowska-Adamczyk, Teresa Szymczak
Po spotkaniu nastąpiła sesja autografów oraz rozmowy kuluarowe.
Od lewej: Mirosława Skoczeń, Ksenia Zimna, Krzysztof Mildner, Paweł Potoroczyn, Aldona Kraus.
Od lewej: Halina Kowalska, Aldona Kraus, Paweł Potoroczyn, Ksenia Zimna, Teresa Szymczak
Bibliotece Wawerskiej w osobach pani dyrektor Barbary Karniewskiej, pani Teresy Wierzbickiej i pani Joli Komar dziękujemy za udostępnienie nam sali spotkań oraz aktywne włączenie się w przygotowanie poczęstunku dla gości! Naszemu Gościowi dziękujemy bardzo za poświęcony nam czas, tych wszystkich, którzy zechcieli wziąć udział w spotkaniu zapraszamy na kolejne, o których będziemy informować!
mga
środa, 27 listopada 2013
Rozmowa z Pawłem Potoroczynem, dyrektorem Instytutu Adama Mickiewicza, autorem powieści „Ludzka rzecz”.
Paweł Potoroczyn, fot. Grzegorz Lepiarz
W
dniu 3 grudnia 2013 będziemy mieli przyjemność gościć Pana w murach naszej
biblioteki przy Trawiastej 10. Okazją jest ukazanie się na rynku znakomitej
powieści „Ludzka rzecz”, której jest Pan autorem. Dla nas – nie ukrywamy – duże
znaczenie mają Pana niegdysiejsze związki z Aninem. Proszę o nich opowiedzieć.
-
Ostatnie dwa lata podstawówki i liceum kończyłem w Aninie. Druga połowa lat
siedemdziesiątych, park jurajski. Lata obsesyjnego czytania książek, prywatek,
pierwsze doświadczenia z alkoholem, papierosami i dziewczętami. Piękne miejsce,
piękne czasy.
Jak
Pan godzi rozliczne zajęcia menedżerskie z – jak się domyślamy – równie
absorbującymi obciążeniami pisarskimi?
-
W ogóle. Po prostu przestałem pisać. Instytut Adama Mickiewicza absorbuje mnie
w stu procentach. Od powrotu do Polski w 2008 nie napisałem nic, lub zgoła nic,
wartego uwagi.
Pana
powieść wywołuje w czytelnikach wiele literackich skojarzeń. Przypomina im
prozę Edwarda Redlińskiego, Wiesława Myśliwskiego, Jerzego Pilcha. Czy to dobre
tropy?
-
Każdy autor próbuje napisać coś tak oryginalnego, żeby nie przypominało nic
wcześniej napisanego. Z drugiej strony piszemy w tym samym języku, używamy tych
samych części mowy. Jakieś tropy są nieuniknione, chociaż starałem się
wyczyścić mój język porzucając czytanie książek innych na kilkanaście lat.
Myśliwskiego na przykład czytam dopiero teraz, bo wszyscy mi mówią, że się
kojarzy. I nawet żałuję, że go czytam, bo rzeczywiście „się kojarzy”…
Kim
jest narrator „Ludzkiej rzeczy”?
-
Wiejskim głupkiem.
W
powieści posługuje się Pan szczególną odmianą polszczyzny, skąd ta stylizacja?
Czy zna Pan polską wieś?
-
Jako dzieciak, kilkulatek, mieszkałem u dziadków na wsi. Potem jeździłem do
nich na wakacje każdego lata, a potem, jako nastoletni osiłek, do pomocy przy
żniwach.
Pana
droga od studiów filozoficznych przez podziemne wydawnictwa i działalność
gospodarczą, pracę na stanowiskach
Konsula RP w Los Angeles oraz Dyrektora Instytutów Kultury Polskiej w
Nowym Jorku i Londynie była działalnością par excellence społeczną, pracował
Pan na chwałę innych twórców oraz kultury polskiej. Teraz zrobił Pan coś dla
siebie. Co jest najtrudniejsze w tej nowej roli?
-
Niedowierzanie bliższych i dalszych ludzi, że mam jakieś inne umiejętności, niż
tylko otwieranie drzwi innym. „Nasz Pawełek, no patrzcie, to on pisać umie…”.
To znaczy, że przez czterdzieści lat mieli mnie za gamonia, który nadaje się w
sam raz na odźwiernego.
Zaproponował
Pan przewrotny tytuł naszego spotkania: „Na co komu kultura?”. Czy to wyraz
filozoficznej przewrotności, czy też jest już Pan zmęczony nikłością wpływu
kultury na życie społeczne?
-
Jestem rozsierdzony bezustannym powtarzaniem wciąż tych samych komunałów, z
którego absolutnie nic nie wynika. Ani na poziomie decyzji politycznych, budżetowych,
prorozwojowych, ani na poziomie nawyków konsumenckich polskiej inteligencji,
która domaga się większych nakładów na kulturę tylko po to, żeby potem móc ze
spokojnym sumieniem włączyć sobie Polsat.
Bardzo
dziękuję za rozmowę!
mga
środa, 13 listopada 2013
Jarosław Klejnocki w Aninie
12 listopada w Bibliotece Wawerskiej gościliśmy dyrektora Muzeum Literatury, wykładowcę uniwersyteckiego, poetę i pisarza, Jarosława Klejnockiego.
Rozmowa, którą przeprowadziła Małgorzata Gutowska-Adamczyk, dotyczyła biografii twórcy, jego doświadczeń jako nauczyciela, w tym kwestii nieprzystawania współczesnych lektur do wrażliwości młodych ludzi, problemów zarządzania Muzeum Literatury oraz planów zagospodarowania budynku muzeum w Aninie.
Wojciech Adamczyk czyta trzy utwory Jarosława Klejnockiego podarowane MNA, fot. Jolanta Komar
Członkowie Oddziału Anin przeczytali kilka wybranych wierszy z tomiku "W proch". Poeta również zaprezentował trzy swoje utwory, poświęcone córkom: Weronice, Klementynie oraz Basi, wzruszając nas bardzo zwłaszcza wierszem "Trzecie dziecko".
Jarosław Klejnocki, fot. Dariusz Osiński
Zebrani pytali Jarosława Klejnockiego o jego ulubionych poetów, z których wymienił między innymi Czesława Miłosza i Juliusza Słowackiego oraz czytanych przezeń prozaików. Dowiedzieliśmy się, że poeta ceni "Dziennik" Sandora Maraiego. Padło również pytanie na temat przyszłości książki papierowej w dobie rozwoju czytników elektronicznych.
Teresa Wierzbicka, kierowniczka Wypożyczalni dla dorosłych przy Trawiastej 10, dziękuje Jarosławowi Klejnockiemu za ciekawe spotkanie. Fot. Dariusz Osiński.
Obdarowaliśmy naszego gościa tomikiem poetów anińskich "Aninianie - aninianom" oraz numerem Między nami aninianinami z anińskim oddziałem Muzeum Literatury na okładce.
Mieliśmy wrażenie, że spotkanie trwało zbyt krótko, co należy przypisać talentowi narracyjnemu autora "Jak nie zostałem menelem". Po części oficjalnej i złożeniu autografów na przyniesionych książkach, zainteresowani mogli porozmawiać z pisarzem w cztery oczy.
Dziękując panu Jarosławowi Klejnockiemu za wizytę w Aninie, wyrażamy nadzieję, że kolejne nasze spotkanie odbędzie się w otwartym dla publiczności budynku Muzeum Literatury przy Trawiastej 29. Życzymy wiele wytrwałości w pokonywaniu barier administracyjnych!
mga
poniedziałek, 11 listopada 2013
Spotkanie z dr Mirosławą Pietniczka-Załęską
W ostatni
piątek października 2013 r. w Klubie Kultury "Anin" odbyło się
kolejne udane spotkanie z cyklu "Ludzie Wawra - Ludzie Nauki". Tym
razem na zaproszenie TPW Oddział Anin gościła w Klubie dr nauk medycznych
Mirosława Pietniczka-Załęska, ordynator Oddziału Otolaryngologii w Międzyleskim
Szpitalu Specjalistycznym w Warszawie.
Przybyłą
publiczność przywitała przedstawicielka Zarządu TPW - Oddział Anin, Barbara
Mildner. O dorobku naukowym Gościa w imieniu gospodarza Klubu opowiedział
krótko Mirosław Perzyński.
Bohaterka
spotkania w sposób profesjonalny a jednocześnie dostępny dla wszystkich zaznajomiła
publiczność z chorobami związanymi z porażeniem obwodowego nerwu twarzowego.
Należy podkreślić, że pokaz slajdów obrazujących zmiany chorobowe w obrębie
twarzy był wstrząsający. Prelegentka ujęła zebranych sposobem przedstawienia tych
trudnych przypadków, zafascynowała słuchaczy swoim ciepłym, modulowanym głosem.
Optymistycznym elementem prelekcji było ukazanie postępów nowoczesnej medycyny,
pomagającej ratować pacjentów dotkniętych chorobą.
Ważne dla
słuchaczy, z których każdy może stać się w przyszłości pacjentem, było zdanie o
ogromnej roli rozmowy lekarza z chorym.
Spotkanie
zakończyło się małym poczęstunkiem przygotowanym przez członkinie Oddziału Anin
TPW.
Mirosław Perzyński
Subskrybuj:
Posty (Atom)







.jpg)


















